czwartek, 9 kwietnia 2015

Rozdział 1
Jest 9:00 rano,sobota. Obudził mnie huk w kuchni,niechętnie zwlekłam się z łóżka,a moje nogi pokierowały mnie w miejsce z którego dobiega hałas. Gdy weszłam do pomieszczenia moim oczom rzuciło się szkło na podłodze i moja przyjaciółka próbująca zatamować krwawienie.
-Coś Ty do cholery znowu zrobiła? - popatrzyłam na nią pytająco,biorąc ją za zdrową rękę i prowadząc do krzesła.
-Byłam zaspana i szklanka wypadła mi z rąk. Chciałam pozbierać szkło,a reszty chyba się sama możesz domyślić. - w jej głosie można było usłyszeć że jest rozbawiona tą sytuacją.
Obejrzałam ranę,wyglądała na niegroźną. Szybko poszłam do łazienki po apteczkę i opatrzyłam przyjaciółkę. Potem posprzątałam szkło z podłogi,zrobiłam kawę i usiadłam z laptopem naprzeciwko Agi.
Agnieszka to moja najlepsza przyjaciółka,poznałam ją jak jeszcze chodziłam do gimnazjum. Jest ode mnie starsza o 3 lata. Gdy skończyłam 18 lat,zaproponowałam mi żebym zamieszkała z nią,z chęcią przyjęłam propozycję,pozbywając się kłopotu związanego z szukaniem mieszkania.
-Daria? - Podniosłam głowę z nad laptopa.
-Umówiłam się wieczorem z Michałem na kolację i kompletnie nie mam się w co ubrać,a to nasza rocznica chciałabym wyglądać szałowo!Pójdziesz ze mną na zakupy? - patrzyłam z rozbawieniem na przyjaciółkę,a przed oczami miałam jej szafę i dobrze wiedziałam że znalazłoby się w niej coś idealnego na dzisiejszy wieczór.
-Ah,no tak,przecież masz tak mało ciuchów. – westchnęłam z drwiną w głosie.
-Jasne możemy skoczyć do centrum. Też muszę sobie coś kupić,idę dzisiaj z Dawidem na jakąś imprezę. We wszystkim mnie już widział,a wiesz jaki jest,płaci=wymaga. - dodałam.
-Jak już o nim mowa to wciąż nie potrafię zrozumieć dlaczego godzisz się na ten wasz układ. Jest beznadziejny,a on traktuję Cię jak jakąś nic nie wartą dziwkę.
-Aga rozmawiałyśmy na ten temat już tyle razy. W żadnej pracy nie zapłacą mi tyle ile on mi płaci,a wiesz dobrze że spłacam kredyt po rodzicach,Kacper kompletnie się wypiął na wszystkie sprawy związane z długami rodziców. A nasz układ wcale nie jest taki zły,jestem tylko jego osobą towarzyszącą na imprezach. Nigdy się do mnie nie dobierał ani mnie nie zranił.- przyjaciółka patrzyła na mnie z niedowierzaniem.
Dawid był ode mnie o 4 lata starszy,pomógł mi gdy byłam na samym dnie. Jak mnie znalazł?Teraz to nieistotne. Zawarliśmy ze sobą układ. On miesięcznie płaci mi 2500 zł,a ja jestem jego towarzyszką podczas imprez,na które często był zapraszany. Nie wiem czym się zajmował. Wiedziałam tylko że nie były to do końca uczciwe interesy. Mieliśmy dwa warunku warunki: nie mógł się do mnie dobierać,a ja musiałam być na każdej imprezie i udawać że dobrze się bawię.
-'Nigdy się do mnie nie dobierał'. - przyjaciółka przedrzeźniała mnie.
-Skończmy ten temat. Wiesz że i tak tego nie zmienisz. Jest jak jest. - powiedziałam na odczepkę i poszłam do łazienki wziąć prysznic.
Po południu pojechałam z Agnieszką na zakupy,zjadłyśmy coś na mieście i około 17:00 wróciłyśmy do domu. Z Dawidem byłam umówiona na 19:00 więc w spokoju wzięłam prysznic i zaczęłam się przygotowywać na wieczór. Zdecydowałam na lekki makijaż,nie lubiłam mieć kilograma tapety na twarzy,uważam że to oszpeca. Nałożyłam podkład,lekko pomalowałam rzęsy,a usta podkreśliłam błyszczykiem. Postanowiłam że nie robię nic z włosami. Pozwoliłam brązowym pasemkom moich włosów dobrowolnie opaść na tył moich pleców,zakrywając łopatki. Z szafy wyciągnęłam nowo zakupioną sukienkę. Była w kolorze miętowym,lekko rozkloszowana na dole. Do sukienki ubrałam czarne szpilki z paskiem na kostce. Na sukienkę założyłam czarną skórzaną kurtkę. Przejrzałam się w lustrze. Idealnie. Popatrzyłam na zegarek.18:55.Wyjrzałam przez okno,a gdy zauważyłam że Dawid już czeka szybko chwyciłam torebkę i skierowałam się do pokoju Agi.
-To ja już lecę,będę późno. -poinformowałam przyjaciółkę.
-Idź,idź,ale dalej uważam że to zły pomysł.
Wychodząc z klatki,moim oczom ukazał się Dawid opierający się o maskę swojego białego mercedesa.
Chyba ma dobry humor,skoro wyszedł otworzyć mi drzwi -pomyślałam.
-Hej – powiedziałam,całując go w policzek.
Odpowiedział mi uśmiechem,otwierając drzwi od strony pasażera. Usadowiłam się na miejscu,czekając aż ruszymy.
Dawid był bardzo przystojnym blondynem. Miał zielone oczy i dobrze umięśnione ciało. Dużo dziewczyn wzdychało do niego. Nie raz słyszałam że zazdroszczą mi że to mnie zabiera na te wszystkie imprezy.
Gdy dojechaliśmy na miejsce,mój partner obszedł auto dookoła,aby otworzyć mi drzwi. Zamknął samochód,złapał mnie za rękę i ruszyliśmy w stronę wejścia. Był to niewielki 3-piętrowy budynek. Szliśmy żwirowaną ścieżką,która w połowie drogi rozdzielała się. Ruszyliśmy na lewo i podążaliśmy do drzwi nad którymi widniał wielki napis 'RESTAURACJA'. Dróżka na prawo prowadziła do hotelu. Ciszę która nas dzieliła rozwiał mój towarzysz.
-To bardzo ważna impreza. -zaczął.
-Poznasz moich potencjalnych klientów i mojego szefa,więc staraj się być miła i nie odstawiać żadnych scen. Ok?
-Postaram się. - odpowiedziałam z udawanym uśmiechem.
Nie miałam ochoty tam iść i stwarzać pozory jak super się bawię.
Gdy weszliśmy do środka skierowaliśmy się do baru,gdzie zamówiłam sobie jakiegoś drinka,a Dawid whisky z colą. Chwilę później ruszyliśmy w stronę grupki jakiś mężczyzn. Gdy podeszliśmy wszyscy zaczęli się sobie przedstawiać,a ja stałam z boku ściskając dłoń mojego towarzysza. Czułam się tam strasznie obco. Co chwilę ktoś do mnie podchodził przedstawiając się i podając rękę. Z uśmiechem odpowiadałam jak mam na imię,ściskając uścisk dłoni. Jak udało mi się zauważyć każdy był z partnerką. Oprócz jednego.
Wydawał się taki młody. Wyglądał na 14 lat. Naprawdę. Miał bardzo ciemne włosy,które opadały mu na twarz. Obok nosa miał dwa pieprzyki. Zauważyłam że też mi się przygląda. Uśmiechnął się do mnie odsłaniając aparat na zęby który dodawał mu uroku. Speszyłam się więc szybko odwróciłam wzrok. Zastanawiałam się co tutaj robi. Może jest synem jednego z klientów?Z zamyśleń wyrwał mnie głos Dawida.
-Słuchaj idę teraz z klientami obgadać szczegóły naszego kontaktu. Idź usiądź przy tamtym stoliku i czekaj na mnie. - powiedział,wskazując stolik w rogu sali i odszedł.
-Świetnie,zostaw mnie samą. -powiedziałam pod nosem naburmuszona.
Skierowałam się do stolika. Usiadłam na krześle i z znudzeniem zaczęłam przyglądać się pomieszczeniu. Sala była niewielka,mieściła zaledwie 7 stolików. Bar który znajdował się naprzeciwko mnie,był przyozdobiony jakimiś kwiatami. Prawie wszystkie stoliki były zajęte. Na lewo od baru były drzwi do kuchni,w których co chwilę mijali się kelnerzy noszący jedzenie dla gości. Po prawej były schody,którymi zapewne poszedł Dawid. Obok mojego stolika znajdowały się drzwi do męskiej toalety. Usłyszałam dźwięk mojego telefonu,wyjęłam go z torebki. Miałam jednego sms od Agnieszki.
-'Jak tam laska?Dawid nic nie odwala?'
-'Jest ok .Teraz gdzieś poszedł,zostawił mnie samą. Nudzę się trochę,ale mogło być gorzej.' - odpisałam i położyłam telefon na brzegu stołu.
Rozmyślałam o jakichś głupotach,gdy usłyszałam huk. Ktoś wychodząc z łazienki strącił go ze stolika. Kucnęłam sprawdzając czy wszystko działa.
-Uważaj jak chodzisz,mogłeś go zniszczyć! - powiedziałam z wyrzutem do chłopaka.
-Przepraszam,nie zauważyłem go.
Wstałam z podłogi,kładąc telefon na stoliku. Podniosłam wzrok na mojego rozmówcę i zdałam sobie sprawę że to tamten chłopak. Ten który wyglądał jak dzieciak. Widziałam w jego ciemnych oczach zmieszanie.
-Nic się nie stało z telefonem? - zapytał,wyrywając mnie z zamyśleń.
-Nie,chyba nie. Na szczęście.
-Na prawdę przepraszam nie chciałem. Ty przyszłaś z Dawidem prawda? -zapytał.
-Tak. -odparłam.
-Pracuję z nim. Nazywam się Jan Dąbrowski,ale mów do mnie Jasiek. A ty? - zapytał uśmiechając się.
Uśmiechem odsłonił aparat na zęby,przez co wyglądał na słodkiego niewinnego chłopaka.
-Daria. -powiedziałam na odczepkę.

~~~~~~~~~~
Więc mamy pierwszy rozdział!:)
Na razie nie ma żadnej akcji,ale już w następnym rozdziale zacznie się dziać.
Zachęcam do komentowania:)