piątek, 1 maja 2015

Rozdział 3
"-Nie pozwolę się tak traktować. -zaczęłam się wyrywać aby odejść.
-Odejdziesz kiedy Ci na to pozwolę. -podniósł rękę z zamiarem uderzenia mnie.
W tamtej chwili byłam bezsilna. Spuściłam wzrok,myśląc o ciosie który zaraz dostanę. Ku mojemu zdziwieniu,nie zaznałam żadnego bólu. Podniosłam wzrok,a moim oczom ukazał się Jasiek szarpiący Dawida. Szarpali się przewracając każdą napotkaną rzecz. Wiedziałam że Dawid nawet jak przegra,to mi nie da tego za wygraną. Nie wiedziałam co mam robić. Uciekać?Nie,nie mogę."

Stałam tam telepiąc się z nerwów i obserwując każdy ruch chłopaków. W głowie plątały mi się miliony myśli. Usłyszałam głośne chlapnięcie wody,a po chwili tłum gapiów otaczających basen. W głębi duszy miałam nadzieję że to Jasiek wylądował w basenie. Chociaż uratował mnie przed Dawidem,wiedziałam że ten zrobi mi piekło z życia. Chciałam tam podejść,ale moje nogi całkowicie odmawiały posłuszeństwa.
-Chodź,zabieram Cie stąd. -poczułam szarpnięcie za rękę,a do moich uszu dobiegł głos Jasia. Zanim się obejrzałam siedzieliśmy już w samochodzie.
Dotarło do mnie że wyszliśmy stamtąd w takim szybkim tempie,że nawet nie zdążyłam zobaczyć co z Dawidem.
-Dzięki,jakby nie Ty nie wiem jak bym sobie poradziła. -Przerwałam ciszę panującą w samochodzie.
-Nie ma sprawy,nie mogłem bezczynnie stać i się przyglądać. -Chłopak puścił mi oczko. Przez następne 20 minut siedzieliśmy w ciszy. Stanęliśmy na światłach dwie ulice od mojego blokowiska.
-Mieszkam dwie ulice stąd,w prawo,a potem w lewo. -Dałam Jasiowi wskazówki gdzie ma mnie odwieźć.
Jednak chłopak nie zważając na mnie pojechał przed siebie.
-Gdzie jedziesz? -Zapytałam lekko zdziwiona.
-Słuchaj znam Dawida trochę lepiej niż Ty i wiem że będzie chciał się odpłacić za to jak go potraktowałaś. Jestem pewien że jeszcze dzisiaj przyjdzie do Ciebie do domu,dlatego lepiej żebyś została na noc u mnie,a jutro pomyślimy co dalej. -Powiedział nie spuszczając wzroku z drogi.
-I tak już dla mnie dużo zrobiłeś. Nie mogę Cie narażać.
-On się mnie boi. Zaufaj mi. -Popatrzył na mnie pełnym ciepła spojrzeniem.
Postanowiłam mu zaufać. Czułam że mogę na niego liczyć,chociaż znałam go zaledwie kilka godzin.
Chwilę później wjeżdżaliśmy na podjazd jednego z ładniejszych domów. Znałam tę okolicę,sama tutaj mieszkałam zanim rodzice umarli. Na myśl o tym co ich spotkało,do moich oczu od razu napłynęły łzy. Szybkim ruchem wytarłam je rękawem kurtki. Chłopak otworzył mi drzwi,zamknął samochód i zaczął podążać w stronę drzwi wejściowych. Szłam za nim,krok w krok. Gdy weszliśmy do domu znaleźliśmy się w niewielkim przedpokoju.
-Tutaj powieś swoją kurtkę,a buty wsadź tam do szafki.-Chłopak pokazał mi gdzie mam zostawić swoje rzeczy,po czym sam szybko się rozebrał i gdzieś zniknął.
Wieszaki na kurtki były puste,a na półkach było tylko parę par męskich butów.
Chwilę później poszłam do pokoju do którego drzwi znajdowały się naprzeciwko drzwi którymi weszliśmy. Domyśliłam się że to salon. Po mojej lewej stronie znajdowała się niewielka kuchnia,z wysepką przy której stały 4 krzesła. Salon i kuchnia nie były oddzielone żadną ścianą,tworzyły jedno pomieszczenie. Na prawo był schody prowadzące na górę. Dom był bardzo ładnie i nowocześnie umeblowany. Co dziwne,panował tu znakomity porządek,a z tego co udało mi się zauważyć w przedpokoju Jasiu mieszkał chyba sam.
-Chodź na górę pokażę Ci gdzie co jest. -usłyszałam głos dobiegający z szczytu schodów.
Zgodnie z poleceniem udałam się po schodach.
-Tutaj jest łazienka. -Jasiu otworzył pierwsze drzwi po lewej.
Weszłam do środka,rozglądając się. Było to bardzo małe pomieszczenie.
-Zazwyczaj korzystają z niej tylko goście. -dodał i gestykulacją rąk zaprosił mnie do wyjścia z niej.
-Tu jest moja sypialnia. -powiedział otwierając drzwi naprzeciwko.
Na samym środku pokoju stało wielkie łóżko. Obok było okno,a po lewej od okna dwie pary drzwi.
-Pewnie do garderoby i łazienki. -pomyślałam.
Wyszliśmy z pokoju Jasia,kierując się do przodu.
-Tam jest pokój gościnny,ale rzadko ktoś z niego korzysta. -Wskazywał na drzwi na samym końcu korytarza.
-A tutaj jest twój tymczasowy pokój. -zaprowadził mnie do ostatniego z pomieszczeń,otwierając drzwi i wpuszczając mnie do środka.
Pokój był podobny do pokoju Jasia. Również miał dwie pary drzwi i wielkie łóżko. Ściany były pomalowane na jasny niebieski. Pod oknem stała mała toaletka,a zaraz obok komoda.
Był to typowo dziewczęcy pokój. Zastanawiało mnie kto tu wcześniej mieszkał.
-Dziękuję że mogę tutaj zostać. -powiedziałam.
-No drogo Cię to będzie kosztować. -na twarzy Jasia wymalowało się rozbawienie.
Szturchnęłam go lekko łokciem.
-Zejdź na dół. Pogadamy,ok? -zapytał.
-Okej. -odpowiedziałam i skierowałam się do łazienki.
Łazienka w odróżnieniu od pierwszej którą pokazał mi chłopak była ogromna. Postanowiłam wziąć szybki prysznic. Wycierając się przypomniałam sobie że nie poprosiłam Jasia o nic do spania.
-Cholera. -pomyślałam.
Zawinęłam się w ręcznik i skierowałam się do schodów. Usłyszałam że Jasiu rozmawia z kimś w swoim pokoju więc zapukałam,a kiedy ten powiedział że mam wejść szybko wślizgnęłam się do środka. Chłopak odłożył telefon i obrócił głowę w moją stronę.
-Mała znamy się parę godzin a ty już mi wyskakujesz prawie naga?
-Przestań. -zawstydziłam się a na mojej twarzy automatycznie zagościł ogromny rumieniec.
Jestem strasznie wstydliwa,nienawidzę tego w sobie.
Jak się zawstydzę nie potrafię wydusić z siebie słowa. Próbowałam się opanować,gdy zauważyłam że chłopak któryś raz z kolei prześwietla moje ciało.
-Zapomniałam Cię poprosić o coś do spania,dasz mi jakąś koszulkę? -zapytałam w końcu.
Jasiu zniknął za drzwiami garderoby,a za chwilę wrócił z T-shirtem w ręku.
-Dzięki. -skierowałam się do wyjścia.
-Osobiście podobasz mi się tak jak teraz,ale jak wolisz. -Usłyszałam za swoimi plecami.
Zaśmiałam się pod nosem.
W szybkim tempie pognałam do swojego pokoju,a chwilę później byłam już na schodach ubrana w dużo za dużą koszulkę.
Pokonując ostatnie stopnie zauważyłam że Jaś czeka już na mnie w kuchni. Usiadłam naprzeciwko niego zastanawiając się o czym chce porozmawiać.
Przyglądam mu się uważnie i dopiero teraz zauważyłam że ma podbite lewe oko,rozciętą wargę,kilka ran na twarzy,a kostki u jego lewej ręki są pozdzierane aż do krwi.
-Matko,jak ty wyglądasz. -powiedziałam,podnosząc się z miejsca żeby przyglądnąć mu się bliżej.
-Gdzie masz apteczkę? -zapytałam.
-Daj spokój to nic takiego. -wydawał się być niewzruszony.
-Dobra sama znajdę.
Pognałam szybko do łazienki,przetrzepując każdą szafkę i szufladę. Poszukiwania nie okazały się trudne. W mgnieniu oka opatrzyłam rany Jasia i usiadłam na swoje miejsce.
-Musimy pogadać. -powiedział poważnym tonem.
~~~~~~~~~~
Dopiero zaczynam pisać,a już takie wielkie odstępy czasowe od postów mam...Bardzo was przepraszam że nie dodaję regularnie,ale ostatni czas w szkole był strasznie męczący,a jakby tego było mało,zepsuł mi się komputer.
Ale już wracam do normy i postaram się nie zaniedbywać bloga!:)
 



środa, 15 kwietnia 2015

Rozdział 2
"Rozmyślałam o jakichś głupotach,gdy usłyszałam huk. Ktoś wychodząc z łazienki strącił go ze stolika. Kucnęłam sprawdzając czy wszystko działa.
-Uważaj jak chodzisz,mogłeś go zniszczyć! - powiedziałam z wyrzutem do chłopaka.
-Przepraszam,nie zauważyłem go.
Wstałam z podłogi,kładąc telefon na stoliku. Podniosłam wzrok na mojego rozmówcę i zdałam sobie sprawę że to tamten chłopak. Ten który wyglądał jak dzieciak. Widziałam w jego ciemnych oczach zmieszanie.
-Nic się nie stało z telefonem? - zapytał,wyrywając mnie z zamyśleń.
-Nie,chyba nie. Na szczęście.
-Na prawdę przepraszam nie chciałem. Ty przyszłaś z Dawidem prawda? -zapytał.
-Tak. -odparłam.
-Pracuję z nim. Nazywam się Jan Dąbrowski,ale mów do mnie Jasiek. A ty? - zapytał uśmiechając się.
Uśmiechem odsłonił aparat na zęby,przez co wyglądał na słodkiego niewinnego chłopaka.
-Daria. -powiedziałam na odczepkę."
Wyminęłam go i wróciłam na swoje miejsce.Myślałam że dałam chłopakowi do zrozumienia że nie mam ochoty z nim rozmawiać i odejdzie. Wręcz przeciwnie dosiadł się do mnie i cały czas na mnie spoglądał.
-Nie jesteś zbyt młody na takie imprezy? -postanowiłam się odezwać.
-O to samo mógłbym zapytać Ciebie. -zaśmiał się.
-Ale ja nie wyglądam na 14 lat. -odpowiedziałam z poirytowaniem.
-Spokojnie mała,niedawno ukończyłem 18 lat jeśli o to Ci chodzi.
-Mała? -zapytałam zdziwiona.
-No duża to ty nie jesteś.
Zaczął się śmiać,wskazując na mój wzrost..
Rzuciłam mu wredne spojrzenie. Na początku nie wykazywałam chęci na dalszą rozmowę,ale potem się do niego przekonałam. Świetnie nam się rozmawiało,był naprawdę miły.
Po jakiejś godzinie rozmowy podszedł do nas Dawid.
-A więc już poznałaś mojego szefa? - skierował twarz na mnie wyczekując odpowiedzi.
Szefa?!Przecież ten chłopak miał 18 lat..Nic nie rozumiałam.
-Szefa? -spytałam,kierując pytanie do obydwóch,lecz nie uzyskałam odpowiedzi.
To musiały być bardzo brudne interesy skoro głównym szefem był 18-latek.
--Jak poszło spotkanie? -Jasiek zapytał Dawida.
-W poniedziałek podpisujemy kontrakt.
-To świetnie. Dobra to ja wam już nie będę przeszkadzać. -powiedział,poklepując Dawida po ramieniu.
-Trzymaj się,mała. - puścił mi oczko i odszedł.
Byłam zdezorientowana. Nic z tego nie rozumiałam,przecież był taki młody,a już miał własne interesy?Zwłaszcza że były to jakieś lewe interesy.
-Wyjdźmy nad basen,muszę pogadać jeszcze z paroma osobami. - oznajmił mi Dawid i pociągnął mnie w stronę wyjścia.
Wyszliśmy na tył budynku restauracji,na samym środku znajdował się niewielki basen. Po mojej lewej stał stół z przekąskami. Cała impreza ze środka przeniosła się tu,więc był mały tłok. Chłopak ciągnął mnie w stronę grupki jego znajomych. Wszyscy rozmawiali,śmiali się. Ja natomiast odeszłam kawałem,aby porozglądać się po okolicy.
-Ładna ta twoja suka. - obróciłam głowę na chłopaka który to powiedział.
Widziałam że skierował to zdanie w stronę Dawida,dlatego zatrzymałam się w kawałek od nich,żeby niezauważalna usłyszeć resztę rozmowy.
Rozmówca mojego towarzysza nazywał się chyba Maciek,z tego co pamiętam.
-Taa,nie jest zła. Tylko straszna z niej cnotka. - te słowa wyszły z ust Dawida.
-Jeszcze jej nie przeleciałeś? - Maciek wydawał się lekko zdziwiony.
-Nie,podpisałem z nią 'ugodę' że jej nie tknę, ale nie zamierzam się jej trzymać. Szmata myśli że samo chodzenie ze mną na imprezy wystarczy. -w jego głosie było słychać rozbawienie.
Musiałam wyglądać śmiesznie bo stałam tam z rozdziobanymi ustami i szeroko otwartymi oczami.
Serio?To jakieś jaja. -pomyślałam.
Podeszłam do nich.
-Nie mam ochoty tutaj siedzieć,zmywam się stąd. - powiedziałam do Dawida. Nie czekając na odpowiedź odwróciłam się i skierowałam się do wyjścia.
Właśnie podnosiłam rękę z zamiarem otworzenia drzwi,kiedy doznałam silnego ucisku na moim nadgarstku. Odwróciłam się,a przede mną stał wyraźnie poirytowany Dawid.
-Wyjdziesz jak Ci na to pozwolę. -warknął.
-Nie jestem twoją własnością i mam prawo wyjść kiedy chcę. -starałam się zachować spokój.
Ucisk na moim nadgarstku stawał się co raz mocniejszy,na co jęknęłam z bólu.
-Puść mnie! -krzyknęłam.
Jednak ten nawet nie drgnął.
-Myślałaś że samo towarzyszenie mi na imprezach wystarczy?Zachowujesz się tak jakbyś nie wiedziała na czym polega życie. Płacę Ci i masz robić to co Ci każę,suko. -podniósł głos,przez co parę osób zaczęło się przyglądać całej sytuacji.
-Nie przelecisz mnie,nie licz na to. -zaczęłam śmiać mu się w twarz.
-Jeszcze się przekonamy. -rozluźnił uścisk i zaczął odchodzić.
-Nie bądź śmieszny. Nie boję się Ciebie,a w każdej chwili mogę odejść. -krzyczałam za nim.
Zaprzeczałam sama sobie. Cholernie się go bałam,ale nie chciałam dać tego po sobie poznać.
Chyba go tym sprowokowałam,bo zaczął się wracać.
-Biedna mała księżniczka myślała że będzie miała tak łatwo w życiu. -naśmiewał się ze mnie.
-Jeszcze będziesz mnie prosiła żebym się z tobą przespał. -Przysunął mnie do ściany i zaczął napierać na mnie ciężarem swojego ciała,tak żebym nie miała możliwości ucieczki.
-Myślałam że mamy umowę. -nic nie rozumiałam.
-Umowy srowy. Płacę Ci tyle że jesteś mi coś więcej winna. -na jego twarzy wymalował się chamski uśmiech.
-Nie pozwolę się tak traktować. -zaczęłam się wyrywać aby odejść.
-Odejdziesz kiedy Ci na to pozwolę. -podniósł rękę z zamiarem uderzenia mnie.
W tamtej pożałowałam że go sprowokowałam.Spuściłam wzrok,myśląc o ciosie który zaraz dostanę. Ku mojemu zdziwieniu,nie zaznałam żadnego bólu.Usłyszałam głośny trzask,jakby łamanego drewna.Podniosłam oczy i ujrzałam Jasia szarpiącego Dawida. Szarpali się przewracając każdą napotkaną rzecz. Wiedziałam że Dawid nawet jak wygra,to mi nie da tego za wygraną.Byłam bezsilna. Roztrzęsiona przyglądałam się całej sytuacji. Nie wiedziałam co mam robić. Uciekać?Nie,nie mogę.
~~~~~~~~~~
Bardzo was przepraszam że przed tyle czasu nie dodawałam tego rozdziału.Miałam dodawać regularnie,ale coś mi nie wychodzi..
Mam teraz strasznie mało wolnego czasu,piszę za niedługo egzaminy i chcę się do nich jak najlepiej przygotować.
Komentujcie co o tym myślicie i czy wam się podoba!:)

czwartek, 9 kwietnia 2015

Rozdział 1
Jest 9:00 rano,sobota. Obudził mnie huk w kuchni,niechętnie zwlekłam się z łóżka,a moje nogi pokierowały mnie w miejsce z którego dobiega hałas. Gdy weszłam do pomieszczenia moim oczom rzuciło się szkło na podłodze i moja przyjaciółka próbująca zatamować krwawienie.
-Coś Ty do cholery znowu zrobiła? - popatrzyłam na nią pytająco,biorąc ją za zdrową rękę i prowadząc do krzesła.
-Byłam zaspana i szklanka wypadła mi z rąk. Chciałam pozbierać szkło,a reszty chyba się sama możesz domyślić. - w jej głosie można było usłyszeć że jest rozbawiona tą sytuacją.
Obejrzałam ranę,wyglądała na niegroźną. Szybko poszłam do łazienki po apteczkę i opatrzyłam przyjaciółkę. Potem posprzątałam szkło z podłogi,zrobiłam kawę i usiadłam z laptopem naprzeciwko Agi.
Agnieszka to moja najlepsza przyjaciółka,poznałam ją jak jeszcze chodziłam do gimnazjum. Jest ode mnie starsza o 3 lata. Gdy skończyłam 18 lat,zaproponowałam mi żebym zamieszkała z nią,z chęcią przyjęłam propozycję,pozbywając się kłopotu związanego z szukaniem mieszkania.
-Daria? - Podniosłam głowę z nad laptopa.
-Umówiłam się wieczorem z Michałem na kolację i kompletnie nie mam się w co ubrać,a to nasza rocznica chciałabym wyglądać szałowo!Pójdziesz ze mną na zakupy? - patrzyłam z rozbawieniem na przyjaciółkę,a przed oczami miałam jej szafę i dobrze wiedziałam że znalazłoby się w niej coś idealnego na dzisiejszy wieczór.
-Ah,no tak,przecież masz tak mało ciuchów. – westchnęłam z drwiną w głosie.
-Jasne możemy skoczyć do centrum. Też muszę sobie coś kupić,idę dzisiaj z Dawidem na jakąś imprezę. We wszystkim mnie już widział,a wiesz jaki jest,płaci=wymaga. - dodałam.
-Jak już o nim mowa to wciąż nie potrafię zrozumieć dlaczego godzisz się na ten wasz układ. Jest beznadziejny,a on traktuję Cię jak jakąś nic nie wartą dziwkę.
-Aga rozmawiałyśmy na ten temat już tyle razy. W żadnej pracy nie zapłacą mi tyle ile on mi płaci,a wiesz dobrze że spłacam kredyt po rodzicach,Kacper kompletnie się wypiął na wszystkie sprawy związane z długami rodziców. A nasz układ wcale nie jest taki zły,jestem tylko jego osobą towarzyszącą na imprezach. Nigdy się do mnie nie dobierał ani mnie nie zranił.- przyjaciółka patrzyła na mnie z niedowierzaniem.
Dawid był ode mnie o 4 lata starszy,pomógł mi gdy byłam na samym dnie. Jak mnie znalazł?Teraz to nieistotne. Zawarliśmy ze sobą układ. On miesięcznie płaci mi 2500 zł,a ja jestem jego towarzyszką podczas imprez,na które często był zapraszany. Nie wiem czym się zajmował. Wiedziałam tylko że nie były to do końca uczciwe interesy. Mieliśmy dwa warunku warunki: nie mógł się do mnie dobierać,a ja musiałam być na każdej imprezie i udawać że dobrze się bawię.
-'Nigdy się do mnie nie dobierał'. - przyjaciółka przedrzeźniała mnie.
-Skończmy ten temat. Wiesz że i tak tego nie zmienisz. Jest jak jest. - powiedziałam na odczepkę i poszłam do łazienki wziąć prysznic.
Po południu pojechałam z Agnieszką na zakupy,zjadłyśmy coś na mieście i około 17:00 wróciłyśmy do domu. Z Dawidem byłam umówiona na 19:00 więc w spokoju wzięłam prysznic i zaczęłam się przygotowywać na wieczór. Zdecydowałam na lekki makijaż,nie lubiłam mieć kilograma tapety na twarzy,uważam że to oszpeca. Nałożyłam podkład,lekko pomalowałam rzęsy,a usta podkreśliłam błyszczykiem. Postanowiłam że nie robię nic z włosami. Pozwoliłam brązowym pasemkom moich włosów dobrowolnie opaść na tył moich pleców,zakrywając łopatki. Z szafy wyciągnęłam nowo zakupioną sukienkę. Była w kolorze miętowym,lekko rozkloszowana na dole. Do sukienki ubrałam czarne szpilki z paskiem na kostce. Na sukienkę założyłam czarną skórzaną kurtkę. Przejrzałam się w lustrze. Idealnie. Popatrzyłam na zegarek.18:55.Wyjrzałam przez okno,a gdy zauważyłam że Dawid już czeka szybko chwyciłam torebkę i skierowałam się do pokoju Agi.
-To ja już lecę,będę późno. -poinformowałam przyjaciółkę.
-Idź,idź,ale dalej uważam że to zły pomysł.
Wychodząc z klatki,moim oczom ukazał się Dawid opierający się o maskę swojego białego mercedesa.
Chyba ma dobry humor,skoro wyszedł otworzyć mi drzwi -pomyślałam.
-Hej – powiedziałam,całując go w policzek.
Odpowiedział mi uśmiechem,otwierając drzwi od strony pasażera. Usadowiłam się na miejscu,czekając aż ruszymy.
Dawid był bardzo przystojnym blondynem. Miał zielone oczy i dobrze umięśnione ciało. Dużo dziewczyn wzdychało do niego. Nie raz słyszałam że zazdroszczą mi że to mnie zabiera na te wszystkie imprezy.
Gdy dojechaliśmy na miejsce,mój partner obszedł auto dookoła,aby otworzyć mi drzwi. Zamknął samochód,złapał mnie za rękę i ruszyliśmy w stronę wejścia. Był to niewielki 3-piętrowy budynek. Szliśmy żwirowaną ścieżką,która w połowie drogi rozdzielała się. Ruszyliśmy na lewo i podążaliśmy do drzwi nad którymi widniał wielki napis 'RESTAURACJA'. Dróżka na prawo prowadziła do hotelu. Ciszę która nas dzieliła rozwiał mój towarzysz.
-To bardzo ważna impreza. -zaczął.
-Poznasz moich potencjalnych klientów i mojego szefa,więc staraj się być miła i nie odstawiać żadnych scen. Ok?
-Postaram się. - odpowiedziałam z udawanym uśmiechem.
Nie miałam ochoty tam iść i stwarzać pozory jak super się bawię.
Gdy weszliśmy do środka skierowaliśmy się do baru,gdzie zamówiłam sobie jakiegoś drinka,a Dawid whisky z colą. Chwilę później ruszyliśmy w stronę grupki jakiś mężczyzn. Gdy podeszliśmy wszyscy zaczęli się sobie przedstawiać,a ja stałam z boku ściskając dłoń mojego towarzysza. Czułam się tam strasznie obco. Co chwilę ktoś do mnie podchodził przedstawiając się i podając rękę. Z uśmiechem odpowiadałam jak mam na imię,ściskając uścisk dłoni. Jak udało mi się zauważyć każdy był z partnerką. Oprócz jednego.
Wydawał się taki młody. Wyglądał na 14 lat. Naprawdę. Miał bardzo ciemne włosy,które opadały mu na twarz. Obok nosa miał dwa pieprzyki. Zauważyłam że też mi się przygląda. Uśmiechnął się do mnie odsłaniając aparat na zęby który dodawał mu uroku. Speszyłam się więc szybko odwróciłam wzrok. Zastanawiałam się co tutaj robi. Może jest synem jednego z klientów?Z zamyśleń wyrwał mnie głos Dawida.
-Słuchaj idę teraz z klientami obgadać szczegóły naszego kontaktu. Idź usiądź przy tamtym stoliku i czekaj na mnie. - powiedział,wskazując stolik w rogu sali i odszedł.
-Świetnie,zostaw mnie samą. -powiedziałam pod nosem naburmuszona.
Skierowałam się do stolika. Usiadłam na krześle i z znudzeniem zaczęłam przyglądać się pomieszczeniu. Sala była niewielka,mieściła zaledwie 7 stolików. Bar który znajdował się naprzeciwko mnie,był przyozdobiony jakimiś kwiatami. Prawie wszystkie stoliki były zajęte. Na lewo od baru były drzwi do kuchni,w których co chwilę mijali się kelnerzy noszący jedzenie dla gości. Po prawej były schody,którymi zapewne poszedł Dawid. Obok mojego stolika znajdowały się drzwi do męskiej toalety. Usłyszałam dźwięk mojego telefonu,wyjęłam go z torebki. Miałam jednego sms od Agnieszki.
-'Jak tam laska?Dawid nic nie odwala?'
-'Jest ok .Teraz gdzieś poszedł,zostawił mnie samą. Nudzę się trochę,ale mogło być gorzej.' - odpisałam i położyłam telefon na brzegu stołu.
Rozmyślałam o jakichś głupotach,gdy usłyszałam huk. Ktoś wychodząc z łazienki strącił go ze stolika. Kucnęłam sprawdzając czy wszystko działa.
-Uważaj jak chodzisz,mogłeś go zniszczyć! - powiedziałam z wyrzutem do chłopaka.
-Przepraszam,nie zauważyłem go.
Wstałam z podłogi,kładąc telefon na stoliku. Podniosłam wzrok na mojego rozmówcę i zdałam sobie sprawę że to tamten chłopak. Ten który wyglądał jak dzieciak. Widziałam w jego ciemnych oczach zmieszanie.
-Nic się nie stało z telefonem? - zapytał,wyrywając mnie z zamyśleń.
-Nie,chyba nie. Na szczęście.
-Na prawdę przepraszam nie chciałem. Ty przyszłaś z Dawidem prawda? -zapytał.
-Tak. -odparłam.
-Pracuję z nim. Nazywam się Jan Dąbrowski,ale mów do mnie Jasiek. A ty? - zapytał uśmiechając się.
Uśmiechem odsłonił aparat na zęby,przez co wyglądał na słodkiego niewinnego chłopaka.
-Daria. -powiedziałam na odczepkę.

~~~~~~~~~~
Więc mamy pierwszy rozdział!:)
Na razie nie ma żadnej akcji,ale już w następnym rozdziale zacznie się dziać.
Zachęcam do komentowania:)

wtorek, 7 kwietnia 2015

PROLOG
Cofnijmy się na chwilę w czasie,mamy rok 2013.4-osobowa rodzina mieszka na obrzeżach Warszawy,mają wielki dom z pięknym ogrodem,rodzice posiadają stałą pracę,dzieciom niczego nie brakuje,prowadzą spokojne i szczęśliwe życie. Jest 5 kwietnia,ważna data dla rodziców,20 rocznica ich ślubu. Rodzina siedzi przy stole,rozmawiają,śmieją się,zajadają się ciastem. Daria i Kacper (bo tak nazywają się dzieci) podnoszą się ze swoich miejsc,córka trzyma w rękach jakąś kopertę,syn wychodzi z pokoju,po chwili wraca z niewielkim pudełkiem. Rodzice z zaciekawieniem obserwują każdy ruch dzieci. Kacper wręcza rodzicom pudełko przy czym składa im życzenia i gratuluje. Otwierają pudełko i ich oczom ukazują się dwa łańcuszki z naszyjnikami które po przyłożeniu do siebie tworzą zdanie 'Na zawsze razem'. Rodzice z wzruszeniem dziękują dzieciom,na co córka odpowiada że to jeszcze nie koniec prezentów i wręcza tacie kopertę. Zawartość koperty to dwa bilety na samolot do Barcelony oraz numer rezerwacji hotelu. Rodzice są zaskoczeni,do mamy oczu zaczynają napływać łzy szczęścia. Samolot wylatuje dwa dni później,więc jest mało czasu na przygotowanie się do podróży.Brzmi świetnie prawda?
Przenieśmy się do teraźniejszości. Jest 5 kwietnia 2015 roku. Idę wąskimi ulicami cmentarza z słuchawkami w uszach,przyglądając się każdej mijającej mnie osobie. Tyle razy tędy szłam,że znam tą drogę na pamięć. Skręcam w przedostatnią alejkę,kierując się do dwóch nagrobków które znajdują się przy samym końcu. Z oddali widzę że jakiś chłopak w kapturze spoczywa na ławce przed miejscem do którego zmierzam. Siadam na ławce i nie zważając na chłopaka obok mnie,zaczynam rozmowę z moimi rodzicami. Opowiadam im o tym co ciekawego zdarzyło się od mojej ostatniej wizyty u nich,na koniec się modlę i obiecuję im że przyjdę do nich za kilka dni.Kątem oka widzę że nieznajomy przysłuchuje się moim wypowiedziom,ale nie zwracam na to jakoś szczególnie uwagi.Gdy wstaję i chcę odejść,chłopak łapie mnie za rękę i zdejmuje kaptur. Obracam się ,a moim oczom ukazuje się mój brat. Z niedowierzaniem kto właśnie przede mną stoi,przyglądam się jego niebieskim oczom,a wszystkie wspomnienia te szczęśliwe i nie,zaczynają napływać do mojej głowy jak jakieś tsunami.Ostatni raz widziałam go na pogrzebie rodziców,około 2 lata temu,bardzo się zmienił. Nie wiem ile już stoję przyglądając się mu.5 minut?10?Staram się oczyścić moją głowę z wspomnień i postanawiam uciec stamtąd jak najdalej. Nie mam ochoty na rozmowę z nim.Nie jestem na to gotowa,nie teraz.


                                                               ~~~~~~~~~~
Więc mamy wprowadzenie do opowiadania :) 
Postanowiłam nie opisywać bohaterki tutaj.Będziecie poznawać ją w rozdziałach,tak powinno być ciekawiej.Jasiu pojawi się w 1 rozdziale.
Chciałam przeprosić za wygląd bloga,jak tylko będę miała wolną chwilkę to postaram się go jakoś ulepszyć.
Piszcie mi w komentarzach swoje opinie,na pewno wezmę je pod uwagę.
Mam nadzieję że spodoba wam się moja seria i zostaniecie ze mną na dłużej!:)