Rozdział 1
Jest 9:00 rano,sobota.
Obudził mnie huk w kuchni,niechętnie zwlekłam się z łóżka,a
moje nogi pokierowały mnie w miejsce z którego dobiega hałas. Gdy
weszłam do pomieszczenia moim oczom rzuciło się szkło na podłodze
i moja przyjaciółka próbująca zatamować krwawienie.
-Coś Ty do cholery znowu
zrobiła? - popatrzyłam na nią pytająco,biorąc ją za zdrową
rękę i prowadząc do krzesła.
-Byłam zaspana i szklanka
wypadła mi z rąk. Chciałam pozbierać szkło,a reszty chyba się
sama możesz domyślić. - w jej głosie można było usłyszeć że
jest rozbawiona tą sytuacją.
Obejrzałam ranę,wyglądała
na niegroźną. Szybko poszłam do łazienki po apteczkę i
opatrzyłam przyjaciółkę. Potem posprzątałam szkło z
podłogi,zrobiłam kawę i usiadłam z laptopem naprzeciwko Agi.
Agnieszka to moja
najlepsza przyjaciółka,poznałam ją jak jeszcze chodziłam do
gimnazjum. Jest ode mnie starsza o 3 lata. Gdy skończyłam 18
lat,zaproponowałam mi żebym zamieszkała z nią,z chęcią
przyjęłam propozycję,pozbywając się kłopotu związanego z
szukaniem mieszkania.
-Daria? - Podniosłam
głowę z nad laptopa.
-Umówiłam się wieczorem
z Michałem na kolację i kompletnie nie mam się w co ubrać,a to
nasza rocznica chciałabym wyglądać szałowo!Pójdziesz ze mną na
zakupy? - patrzyłam z rozbawieniem na przyjaciółkę,a przed oczami
miałam jej szafę i dobrze wiedziałam że znalazłoby się w niej
coś idealnego na dzisiejszy wieczór.
-Ah,no tak,przecież masz
tak mało ciuchów. – westchnęłam z drwiną w głosie.
-Jasne możemy skoczyć do
centrum. Też muszę sobie coś kupić,idę dzisiaj z Dawidem na
jakąś imprezę. We wszystkim mnie już widział,a wiesz jaki
jest,płaci=wymaga. - dodałam.
-Jak już o nim mowa to
wciąż nie potrafię zrozumieć dlaczego godzisz się na ten wasz
układ. Jest beznadziejny,a on traktuję Cię jak jakąś nic nie
wartą dziwkę.
-Aga rozmawiałyśmy na
ten temat już tyle razy. W żadnej pracy nie zapłacą mi tyle ile
on mi płaci,a wiesz dobrze że spłacam kredyt po rodzicach,Kacper
kompletnie się wypiął na wszystkie sprawy związane z długami
rodziców. A nasz układ wcale nie jest taki zły,jestem tylko jego
osobą towarzyszącą na imprezach. Nigdy się do mnie nie dobierał
ani mnie nie zranił.- przyjaciółka patrzyła na mnie z
niedowierzaniem.
Dawid był ode mnie o 4
lata starszy,pomógł mi gdy byłam na samym dnie. Jak mnie
znalazł?Teraz to nieistotne. Zawarliśmy ze sobą układ. On
miesięcznie płaci mi 2500 zł,a ja jestem jego towarzyszką podczas imprez,na które często był zapraszany. Nie wiem czym się
zajmował. Wiedziałam tylko że nie były to do końca uczciwe
interesy. Mieliśmy dwa warunku warunki: nie mógł się do mnie
dobierać,a ja musiałam być na każdej imprezie i udawać że dobrze się bawię.
-'Nigdy się do mnie nie
dobierał'. - przyjaciółka przedrzeźniała mnie.
-Skończmy ten temat.
Wiesz że i tak tego nie zmienisz. Jest jak jest. - powiedziałam na
odczepkę i poszłam do łazienki wziąć prysznic.
Po południu pojechałam z
Agnieszką na zakupy,zjadłyśmy coś na mieście i około 17:00
wróciłyśmy do domu. Z Dawidem byłam umówiona na 19:00 więc w
spokoju wzięłam prysznic i zaczęłam się przygotowywać na
wieczór. Zdecydowałam na lekki makijaż,nie lubiłam mieć
kilograma tapety na twarzy,uważam że to oszpeca. Nałożyłam
podkład,lekko pomalowałam rzęsy,a usta podkreśliłam
błyszczykiem. Postanowiłam że nie robię nic z włosami.
Pozwoliłam brązowym pasemkom moich włosów dobrowolnie opaść na
tył moich pleców,zakrywając łopatki. Z szafy wyciągnęłam nowo
zakupioną sukienkę. Była w kolorze miętowym,lekko rozkloszowana
na dole. Do sukienki ubrałam czarne szpilki z paskiem na kostce. Na
sukienkę założyłam czarną skórzaną kurtkę. Przejrzałam się
w lustrze. Idealnie. Popatrzyłam na zegarek.18:55.Wyjrzałam przez
okno,a gdy zauważyłam że Dawid już czeka szybko chwyciłam
torebkę i skierowałam się do pokoju Agi.
-To ja już lecę,będę
późno. -poinformowałam przyjaciółkę.
-Idź,idź,ale dalej
uważam że to zły pomysł.
Wychodząc z klatki,moim
oczom ukazał się Dawid opierający się o maskę swojego białego
mercedesa.
Chyba ma dobry
humor,skoro wyszedł otworzyć mi drzwi -pomyślałam.
-Hej –
powiedziałam,całując go w policzek.
Odpowiedział
mi uśmiechem,otwierając drzwi od strony pasażera. Usadowiłam się
na miejscu,czekając aż ruszymy.
Dawid
był bardzo przystojnym blondynem. Miał zielone oczy i dobrze
umięśnione ciało. Dużo dziewczyn wzdychało do niego. Nie raz
słyszałam że zazdroszczą mi że to mnie zabiera na te wszystkie
imprezy.
Gdy
dojechaliśmy na miejsce,mój partner obszedł auto dookoła,aby
otworzyć mi drzwi. Zamknął samochód,złapał mnie za rękę i
ruszyliśmy w stronę wejścia. Był to niewielki 3-piętrowy
budynek. Szliśmy żwirowaną ścieżką,która w połowie drogi
rozdzielała się. Ruszyliśmy na lewo i podążaliśmy do drzwi nad
którymi widniał wielki napis 'RESTAURACJA'. Dróżka na prawo
prowadziła do hotelu. Ciszę która nas dzieliła rozwiał mój
towarzysz.
-To
bardzo ważna impreza. -zaczął.
-Poznasz
moich potencjalnych klientów i mojego szefa,więc staraj się być
miła i nie odstawiać żadnych scen. Ok?
-Postaram
się. - odpowiedziałam z udawanym uśmiechem.
Nie
miałam ochoty tam iść i stwarzać pozory jak super się bawię.
Gdy
weszliśmy do środka skierowaliśmy się do baru,gdzie zamówiłam
sobie jakiegoś drinka,a Dawid whisky z colą. Chwilę później
ruszyliśmy w stronę grupki jakiś mężczyzn. Gdy podeszliśmy
wszyscy zaczęli się sobie przedstawiać,a ja stałam z boku
ściskając dłoń mojego towarzysza. Czułam się tam strasznie
obco. Co chwilę ktoś do mnie podchodził przedstawiając się i
podając rękę. Z uśmiechem odpowiadałam jak mam na imię,ściskając
uścisk dłoni. Jak udało mi się zauważyć każdy był z
partnerką. Oprócz jednego.
Wydawał
się taki młody. Wyglądał na 14 lat. Naprawdę. Miał bardzo
ciemne włosy,które opadały mu na twarz. Obok nosa miał dwa
pieprzyki. Zauważyłam że też mi się przygląda. Uśmiechnął
się do mnie odsłaniając aparat na zęby który dodawał mu uroku.
Speszyłam się więc szybko odwróciłam wzrok. Zastanawiałam się
co tutaj robi. Może jest synem jednego z klientów?Z zamyśleń
wyrwał mnie głos Dawida.
-Słuchaj
idę teraz z klientami obgadać szczegóły naszego kontaktu. Idź
usiądź przy tamtym stoliku i czekaj na mnie. - powiedział,wskazując
stolik w rogu sali i odszedł.
-Świetnie,zostaw
mnie samą. -powiedziałam pod nosem naburmuszona.
Skierowałam
się do stolika. Usiadłam na krześle i z znudzeniem zaczęłam
przyglądać się pomieszczeniu. Sala była niewielka,mieściła
zaledwie 7 stolików. Bar który znajdował się naprzeciwko mnie,był
przyozdobiony jakimiś kwiatami. Prawie wszystkie stoliki były
zajęte. Na lewo od baru były drzwi do kuchni,w których co chwilę
mijali się kelnerzy noszący jedzenie dla gości. Po prawej były
schody,którymi zapewne poszedł Dawid. Obok mojego stolika
znajdowały się drzwi do męskiej toalety. Usłyszałam dźwięk
mojego telefonu,wyjęłam go z torebki. Miałam jednego sms od
Agnieszki.
-'Jak
tam laska?Dawid nic nie odwala?'
-'Jest
ok .Teraz gdzieś poszedł,zostawił mnie samą. Nudzę się
trochę,ale mogło być gorzej.' - odpisałam i położyłam telefon
na brzegu stołu.
Rozmyślałam
o jakichś głupotach,gdy usłyszałam huk. Ktoś wychodząc z
łazienki strącił go ze stolika. Kucnęłam sprawdzając czy
wszystko działa.
-Uważaj
jak chodzisz,mogłeś go zniszczyć! - powiedziałam z wyrzutem do
chłopaka.
-Przepraszam,nie
zauważyłem go.
Wstałam
z podłogi,kładąc telefon na stoliku. Podniosłam wzrok na mojego
rozmówcę i zdałam sobie sprawę że to tamten chłopak. Ten który
wyglądał jak dzieciak. Widziałam w jego ciemnych oczach
zmieszanie.
-Nic
się nie stało z telefonem? - zapytał,wyrywając mnie z zamyśleń.
-Nie,chyba
nie. Na szczęście.
-Na
prawdę przepraszam nie chciałem. Ty przyszłaś z Dawidem prawda?
-zapytał.
-Tak.
-odparłam.
-Pracuję
z nim. Nazywam się Jan Dąbrowski,ale mów do mnie Jasiek. A ty? -
zapytał uśmiechając się.
Uśmiechem
odsłonił aparat na zęby,przez co wyglądał na słodkiego
niewinnego chłopaka.
-Daria. -powiedziałam na odczepkę.
~~~~~~~~~~
Więc mamy pierwszy rozdział!:)
Na razie nie ma żadnej akcji,ale już w następnym rozdziale zacznie się dziać.
Zachęcam do komentowania:)
*.* czekam na następny ;)
OdpowiedzUsuń