piątek, 1 maja 2015

Rozdział 3
"-Nie pozwolę się tak traktować. -zaczęłam się wyrywać aby odejść.
-Odejdziesz kiedy Ci na to pozwolę. -podniósł rękę z zamiarem uderzenia mnie.
W tamtej chwili byłam bezsilna. Spuściłam wzrok,myśląc o ciosie który zaraz dostanę. Ku mojemu zdziwieniu,nie zaznałam żadnego bólu. Podniosłam wzrok,a moim oczom ukazał się Jasiek szarpiący Dawida. Szarpali się przewracając każdą napotkaną rzecz. Wiedziałam że Dawid nawet jak przegra,to mi nie da tego za wygraną. Nie wiedziałam co mam robić. Uciekać?Nie,nie mogę."

Stałam tam telepiąc się z nerwów i obserwując każdy ruch chłopaków. W głowie plątały mi się miliony myśli. Usłyszałam głośne chlapnięcie wody,a po chwili tłum gapiów otaczających basen. W głębi duszy miałam nadzieję że to Jasiek wylądował w basenie. Chociaż uratował mnie przed Dawidem,wiedziałam że ten zrobi mi piekło z życia. Chciałam tam podejść,ale moje nogi całkowicie odmawiały posłuszeństwa.
-Chodź,zabieram Cie stąd. -poczułam szarpnięcie za rękę,a do moich uszu dobiegł głos Jasia. Zanim się obejrzałam siedzieliśmy już w samochodzie.
Dotarło do mnie że wyszliśmy stamtąd w takim szybkim tempie,że nawet nie zdążyłam zobaczyć co z Dawidem.
-Dzięki,jakby nie Ty nie wiem jak bym sobie poradziła. -Przerwałam ciszę panującą w samochodzie.
-Nie ma sprawy,nie mogłem bezczynnie stać i się przyglądać. -Chłopak puścił mi oczko. Przez następne 20 minut siedzieliśmy w ciszy. Stanęliśmy na światłach dwie ulice od mojego blokowiska.
-Mieszkam dwie ulice stąd,w prawo,a potem w lewo. -Dałam Jasiowi wskazówki gdzie ma mnie odwieźć.
Jednak chłopak nie zważając na mnie pojechał przed siebie.
-Gdzie jedziesz? -Zapytałam lekko zdziwiona.
-Słuchaj znam Dawida trochę lepiej niż Ty i wiem że będzie chciał się odpłacić za to jak go potraktowałaś. Jestem pewien że jeszcze dzisiaj przyjdzie do Ciebie do domu,dlatego lepiej żebyś została na noc u mnie,a jutro pomyślimy co dalej. -Powiedział nie spuszczając wzroku z drogi.
-I tak już dla mnie dużo zrobiłeś. Nie mogę Cie narażać.
-On się mnie boi. Zaufaj mi. -Popatrzył na mnie pełnym ciepła spojrzeniem.
Postanowiłam mu zaufać. Czułam że mogę na niego liczyć,chociaż znałam go zaledwie kilka godzin.
Chwilę później wjeżdżaliśmy na podjazd jednego z ładniejszych domów. Znałam tę okolicę,sama tutaj mieszkałam zanim rodzice umarli. Na myśl o tym co ich spotkało,do moich oczu od razu napłynęły łzy. Szybkim ruchem wytarłam je rękawem kurtki. Chłopak otworzył mi drzwi,zamknął samochód i zaczął podążać w stronę drzwi wejściowych. Szłam za nim,krok w krok. Gdy weszliśmy do domu znaleźliśmy się w niewielkim przedpokoju.
-Tutaj powieś swoją kurtkę,a buty wsadź tam do szafki.-Chłopak pokazał mi gdzie mam zostawić swoje rzeczy,po czym sam szybko się rozebrał i gdzieś zniknął.
Wieszaki na kurtki były puste,a na półkach było tylko parę par męskich butów.
Chwilę później poszłam do pokoju do którego drzwi znajdowały się naprzeciwko drzwi którymi weszliśmy. Domyśliłam się że to salon. Po mojej lewej stronie znajdowała się niewielka kuchnia,z wysepką przy której stały 4 krzesła. Salon i kuchnia nie były oddzielone żadną ścianą,tworzyły jedno pomieszczenie. Na prawo był schody prowadzące na górę. Dom był bardzo ładnie i nowocześnie umeblowany. Co dziwne,panował tu znakomity porządek,a z tego co udało mi się zauważyć w przedpokoju Jasiu mieszkał chyba sam.
-Chodź na górę pokażę Ci gdzie co jest. -usłyszałam głos dobiegający z szczytu schodów.
Zgodnie z poleceniem udałam się po schodach.
-Tutaj jest łazienka. -Jasiu otworzył pierwsze drzwi po lewej.
Weszłam do środka,rozglądając się. Było to bardzo małe pomieszczenie.
-Zazwyczaj korzystają z niej tylko goście. -dodał i gestykulacją rąk zaprosił mnie do wyjścia z niej.
-Tu jest moja sypialnia. -powiedział otwierając drzwi naprzeciwko.
Na samym środku pokoju stało wielkie łóżko. Obok było okno,a po lewej od okna dwie pary drzwi.
-Pewnie do garderoby i łazienki. -pomyślałam.
Wyszliśmy z pokoju Jasia,kierując się do przodu.
-Tam jest pokój gościnny,ale rzadko ktoś z niego korzysta. -Wskazywał na drzwi na samym końcu korytarza.
-A tutaj jest twój tymczasowy pokój. -zaprowadził mnie do ostatniego z pomieszczeń,otwierając drzwi i wpuszczając mnie do środka.
Pokój był podobny do pokoju Jasia. Również miał dwie pary drzwi i wielkie łóżko. Ściany były pomalowane na jasny niebieski. Pod oknem stała mała toaletka,a zaraz obok komoda.
Był to typowo dziewczęcy pokój. Zastanawiało mnie kto tu wcześniej mieszkał.
-Dziękuję że mogę tutaj zostać. -powiedziałam.
-No drogo Cię to będzie kosztować. -na twarzy Jasia wymalowało się rozbawienie.
Szturchnęłam go lekko łokciem.
-Zejdź na dół. Pogadamy,ok? -zapytał.
-Okej. -odpowiedziałam i skierowałam się do łazienki.
Łazienka w odróżnieniu od pierwszej którą pokazał mi chłopak była ogromna. Postanowiłam wziąć szybki prysznic. Wycierając się przypomniałam sobie że nie poprosiłam Jasia o nic do spania.
-Cholera. -pomyślałam.
Zawinęłam się w ręcznik i skierowałam się do schodów. Usłyszałam że Jasiu rozmawia z kimś w swoim pokoju więc zapukałam,a kiedy ten powiedział że mam wejść szybko wślizgnęłam się do środka. Chłopak odłożył telefon i obrócił głowę w moją stronę.
-Mała znamy się parę godzin a ty już mi wyskakujesz prawie naga?
-Przestań. -zawstydziłam się a na mojej twarzy automatycznie zagościł ogromny rumieniec.
Jestem strasznie wstydliwa,nienawidzę tego w sobie.
Jak się zawstydzę nie potrafię wydusić z siebie słowa. Próbowałam się opanować,gdy zauważyłam że chłopak któryś raz z kolei prześwietla moje ciało.
-Zapomniałam Cię poprosić o coś do spania,dasz mi jakąś koszulkę? -zapytałam w końcu.
Jasiu zniknął za drzwiami garderoby,a za chwilę wrócił z T-shirtem w ręku.
-Dzięki. -skierowałam się do wyjścia.
-Osobiście podobasz mi się tak jak teraz,ale jak wolisz. -Usłyszałam za swoimi plecami.
Zaśmiałam się pod nosem.
W szybkim tempie pognałam do swojego pokoju,a chwilę później byłam już na schodach ubrana w dużo za dużą koszulkę.
Pokonując ostatnie stopnie zauważyłam że Jaś czeka już na mnie w kuchni. Usiadłam naprzeciwko niego zastanawiając się o czym chce porozmawiać.
Przyglądam mu się uważnie i dopiero teraz zauważyłam że ma podbite lewe oko,rozciętą wargę,kilka ran na twarzy,a kostki u jego lewej ręki są pozdzierane aż do krwi.
-Matko,jak ty wyglądasz. -powiedziałam,podnosząc się z miejsca żeby przyglądnąć mu się bliżej.
-Gdzie masz apteczkę? -zapytałam.
-Daj spokój to nic takiego. -wydawał się być niewzruszony.
-Dobra sama znajdę.
Pognałam szybko do łazienki,przetrzepując każdą szafkę i szufladę. Poszukiwania nie okazały się trudne. W mgnieniu oka opatrzyłam rany Jasia i usiadłam na swoje miejsce.
-Musimy pogadać. -powiedział poważnym tonem.
~~~~~~~~~~
Dopiero zaczynam pisać,a już takie wielkie odstępy czasowe od postów mam...Bardzo was przepraszam że nie dodaję regularnie,ale ostatni czas w szkole był strasznie męczący,a jakby tego było mało,zepsuł mi się komputer.
Ale już wracam do normy i postaram się nie zaniedbywać bloga!:)