środa, 15 kwietnia 2015

Rozdział 2
"Rozmyślałam o jakichś głupotach,gdy usłyszałam huk. Ktoś wychodząc z łazienki strącił go ze stolika. Kucnęłam sprawdzając czy wszystko działa.
-Uważaj jak chodzisz,mogłeś go zniszczyć! - powiedziałam z wyrzutem do chłopaka.
-Przepraszam,nie zauważyłem go.
Wstałam z podłogi,kładąc telefon na stoliku. Podniosłam wzrok na mojego rozmówcę i zdałam sobie sprawę że to tamten chłopak. Ten który wyglądał jak dzieciak. Widziałam w jego ciemnych oczach zmieszanie.
-Nic się nie stało z telefonem? - zapytał,wyrywając mnie z zamyśleń.
-Nie,chyba nie. Na szczęście.
-Na prawdę przepraszam nie chciałem. Ty przyszłaś z Dawidem prawda? -zapytał.
-Tak. -odparłam.
-Pracuję z nim. Nazywam się Jan Dąbrowski,ale mów do mnie Jasiek. A ty? - zapytał uśmiechając się.
Uśmiechem odsłonił aparat na zęby,przez co wyglądał na słodkiego niewinnego chłopaka.
-Daria. -powiedziałam na odczepkę."
Wyminęłam go i wróciłam na swoje miejsce.Myślałam że dałam chłopakowi do zrozumienia że nie mam ochoty z nim rozmawiać i odejdzie. Wręcz przeciwnie dosiadł się do mnie i cały czas na mnie spoglądał.
-Nie jesteś zbyt młody na takie imprezy? -postanowiłam się odezwać.
-O to samo mógłbym zapytać Ciebie. -zaśmiał się.
-Ale ja nie wyglądam na 14 lat. -odpowiedziałam z poirytowaniem.
-Spokojnie mała,niedawno ukończyłem 18 lat jeśli o to Ci chodzi.
-Mała? -zapytałam zdziwiona.
-No duża to ty nie jesteś.
Zaczął się śmiać,wskazując na mój wzrost..
Rzuciłam mu wredne spojrzenie. Na początku nie wykazywałam chęci na dalszą rozmowę,ale potem się do niego przekonałam. Świetnie nam się rozmawiało,był naprawdę miły.
Po jakiejś godzinie rozmowy podszedł do nas Dawid.
-A więc już poznałaś mojego szefa? - skierował twarz na mnie wyczekując odpowiedzi.
Szefa?!Przecież ten chłopak miał 18 lat..Nic nie rozumiałam.
-Szefa? -spytałam,kierując pytanie do obydwóch,lecz nie uzyskałam odpowiedzi.
To musiały być bardzo brudne interesy skoro głównym szefem był 18-latek.
--Jak poszło spotkanie? -Jasiek zapytał Dawida.
-W poniedziałek podpisujemy kontrakt.
-To świetnie. Dobra to ja wam już nie będę przeszkadzać. -powiedział,poklepując Dawida po ramieniu.
-Trzymaj się,mała. - puścił mi oczko i odszedł.
Byłam zdezorientowana. Nic z tego nie rozumiałam,przecież był taki młody,a już miał własne interesy?Zwłaszcza że były to jakieś lewe interesy.
-Wyjdźmy nad basen,muszę pogadać jeszcze z paroma osobami. - oznajmił mi Dawid i pociągnął mnie w stronę wyjścia.
Wyszliśmy na tył budynku restauracji,na samym środku znajdował się niewielki basen. Po mojej lewej stał stół z przekąskami. Cała impreza ze środka przeniosła się tu,więc był mały tłok. Chłopak ciągnął mnie w stronę grupki jego znajomych. Wszyscy rozmawiali,śmiali się. Ja natomiast odeszłam kawałem,aby porozglądać się po okolicy.
-Ładna ta twoja suka. - obróciłam głowę na chłopaka który to powiedział.
Widziałam że skierował to zdanie w stronę Dawida,dlatego zatrzymałam się w kawałek od nich,żeby niezauważalna usłyszeć resztę rozmowy.
Rozmówca mojego towarzysza nazywał się chyba Maciek,z tego co pamiętam.
-Taa,nie jest zła. Tylko straszna z niej cnotka. - te słowa wyszły z ust Dawida.
-Jeszcze jej nie przeleciałeś? - Maciek wydawał się lekko zdziwiony.
-Nie,podpisałem z nią 'ugodę' że jej nie tknę, ale nie zamierzam się jej trzymać. Szmata myśli że samo chodzenie ze mną na imprezy wystarczy. -w jego głosie było słychać rozbawienie.
Musiałam wyglądać śmiesznie bo stałam tam z rozdziobanymi ustami i szeroko otwartymi oczami.
Serio?To jakieś jaja. -pomyślałam.
Podeszłam do nich.
-Nie mam ochoty tutaj siedzieć,zmywam się stąd. - powiedziałam do Dawida. Nie czekając na odpowiedź odwróciłam się i skierowałam się do wyjścia.
Właśnie podnosiłam rękę z zamiarem otworzenia drzwi,kiedy doznałam silnego ucisku na moim nadgarstku. Odwróciłam się,a przede mną stał wyraźnie poirytowany Dawid.
-Wyjdziesz jak Ci na to pozwolę. -warknął.
-Nie jestem twoją własnością i mam prawo wyjść kiedy chcę. -starałam się zachować spokój.
Ucisk na moim nadgarstku stawał się co raz mocniejszy,na co jęknęłam z bólu.
-Puść mnie! -krzyknęłam.
Jednak ten nawet nie drgnął.
-Myślałaś że samo towarzyszenie mi na imprezach wystarczy?Zachowujesz się tak jakbyś nie wiedziała na czym polega życie. Płacę Ci i masz robić to co Ci każę,suko. -podniósł głos,przez co parę osób zaczęło się przyglądać całej sytuacji.
-Nie przelecisz mnie,nie licz na to. -zaczęłam śmiać mu się w twarz.
-Jeszcze się przekonamy. -rozluźnił uścisk i zaczął odchodzić.
-Nie bądź śmieszny. Nie boję się Ciebie,a w każdej chwili mogę odejść. -krzyczałam za nim.
Zaprzeczałam sama sobie. Cholernie się go bałam,ale nie chciałam dać tego po sobie poznać.
Chyba go tym sprowokowałam,bo zaczął się wracać.
-Biedna mała księżniczka myślała że będzie miała tak łatwo w życiu. -naśmiewał się ze mnie.
-Jeszcze będziesz mnie prosiła żebym się z tobą przespał. -Przysunął mnie do ściany i zaczął napierać na mnie ciężarem swojego ciała,tak żebym nie miała możliwości ucieczki.
-Myślałam że mamy umowę. -nic nie rozumiałam.
-Umowy srowy. Płacę Ci tyle że jesteś mi coś więcej winna. -na jego twarzy wymalował się chamski uśmiech.
-Nie pozwolę się tak traktować. -zaczęłam się wyrywać aby odejść.
-Odejdziesz kiedy Ci na to pozwolę. -podniósł rękę z zamiarem uderzenia mnie.
W tamtej pożałowałam że go sprowokowałam.Spuściłam wzrok,myśląc o ciosie który zaraz dostanę. Ku mojemu zdziwieniu,nie zaznałam żadnego bólu.Usłyszałam głośny trzask,jakby łamanego drewna.Podniosłam oczy i ujrzałam Jasia szarpiącego Dawida. Szarpali się przewracając każdą napotkaną rzecz. Wiedziałam że Dawid nawet jak wygra,to mi nie da tego za wygraną.Byłam bezsilna. Roztrzęsiona przyglądałam się całej sytuacji. Nie wiedziałam co mam robić. Uciekać?Nie,nie mogę.
~~~~~~~~~~
Bardzo was przepraszam że przed tyle czasu nie dodawałam tego rozdziału.Miałam dodawać regularnie,ale coś mi nie wychodzi..
Mam teraz strasznie mało wolnego czasu,piszę za niedługo egzaminy i chcę się do nich jak najlepiej przygotować.
Komentujcie co o tym myślicie i czy wam się podoba!:)