Rozdział 2
"Rozmyślałam
o jakichś głupotach,gdy usłyszałam huk. Ktoś wychodząc z
łazienki strącił go ze stolika. Kucnęłam sprawdzając czy
wszystko działa.
-Uważaj
jak chodzisz,mogłeś go zniszczyć! - powiedziałam z wyrzutem do
chłopaka.
-Przepraszam,nie
zauważyłem go.
Wstałam
z podłogi,kładąc telefon na stoliku. Podniosłam wzrok na mojego
rozmówcę i zdałam sobie sprawę że to tamten chłopak. Ten który
wyglądał jak dzieciak. Widziałam w jego ciemnych oczach
zmieszanie.
-Nic
się nie stało z telefonem? - zapytał,wyrywając mnie z zamyśleń.
-Nie,chyba
nie. Na szczęście.
-Na
prawdę przepraszam nie chciałem. Ty przyszłaś z Dawidem prawda?
-zapytał.
-Tak.
-odparłam.
-Pracuję
z nim. Nazywam się Jan Dąbrowski,ale mów do mnie Jasiek. A ty? -
zapytał uśmiechając się.
Uśmiechem
odsłonił aparat na zęby,przez co wyglądał na słodkiego
niewinnego chłopaka.
-Daria. -powiedziałam na odczepkę."
Wyminęłam
go i wróciłam na swoje miejsce.Myślałam że dałam chłopakowi do
zrozumienia że nie mam ochoty z nim rozmawiać i odejdzie. Wręcz
przeciwnie dosiadł się do mnie i cały czas na mnie spoglądał.
-Nie
jesteś zbyt młody na takie imprezy? -postanowiłam się odezwać.
-O to
samo mógłbym zapytać Ciebie. -zaśmiał się.
-Ale
ja nie wyglądam na 14 lat. -odpowiedziałam z poirytowaniem.
-Spokojnie
mała,niedawno ukończyłem 18 lat jeśli o to Ci chodzi.
-Mała?
-zapytałam zdziwiona.
-No
duża to ty nie jesteś.
Zaczął
się śmiać,wskazując na mój wzrost..
Rzuciłam
mu wredne spojrzenie. Na początku nie wykazywałam chęci na dalszą
rozmowę,ale potem się do niego przekonałam. Świetnie nam się
rozmawiało,był naprawdę miły.
Po
jakiejś godzinie rozmowy podszedł do nas Dawid.
-A
więc już poznałaś mojego szefa? - skierował twarz na mnie
wyczekując odpowiedzi.
Szefa?!Przecież
ten chłopak miał 18 lat..Nic nie rozumiałam.
-Szefa?
-spytałam,kierując pytanie do obydwóch,lecz nie uzyskałam
odpowiedzi.
To
musiały być bardzo brudne interesy skoro głównym szefem był
18-latek.
--Jak
poszło spotkanie? -Jasiek zapytał Dawida.
-W
poniedziałek podpisujemy kontrakt.
-To
świetnie. Dobra to ja wam już nie będę przeszkadzać.
-powiedział,poklepując Dawida po ramieniu.
-Trzymaj
się,mała. - puścił mi oczko i odszedł.
Byłam
zdezorientowana. Nic z tego nie rozumiałam,przecież był taki
młody,a już miał własne interesy?Zwłaszcza że były to jakieś
lewe interesy.
-Wyjdźmy
nad basen,muszę pogadać jeszcze z paroma osobami. - oznajmił mi
Dawid i pociągnął mnie w stronę wyjścia.
Wyszliśmy
na tył budynku restauracji,na samym środku znajdował się
niewielki basen. Po mojej lewej stał stół z przekąskami. Cała
impreza ze środka przeniosła się tu,więc był mały tłok.
Chłopak ciągnął mnie w stronę grupki jego znajomych. Wszyscy
rozmawiali,śmiali się. Ja natomiast odeszłam kawałem,aby
porozglądać się po okolicy.
-Ładna
ta twoja suka. - obróciłam głowę na chłopaka który to
powiedział.
Widziałam
że skierował to zdanie w stronę Dawida,dlatego zatrzymałam się w
kawałek od nich,żeby niezauważalna usłyszeć resztę rozmowy.
Rozmówca
mojego towarzysza nazywał się chyba Maciek,z tego co pamiętam.
-Taa,nie
jest zła. Tylko straszna z niej cnotka. - te słowa wyszły z ust
Dawida.
-Jeszcze
jej nie przeleciałeś? - Maciek wydawał się lekko zdziwiony.
-Nie,podpisałem
z nią 'ugodę' że jej nie tknę, ale nie zamierzam się jej
trzymać. Szmata myśli że samo chodzenie ze mną na imprezy
wystarczy. -w jego głosie było słychać rozbawienie.
Musiałam
wyglądać śmiesznie bo stałam tam z rozdziobanymi ustami i szeroko
otwartymi oczami.
Serio?To jakieś jaja.
-pomyślałam.
Podeszłam
do nich.
-Nie
mam ochoty tutaj siedzieć,zmywam się stąd. - powiedziałam do
Dawida. Nie czekając
na odpowiedź odwróciłam się i skierowałam się do wyjścia.
Właśnie
podnosiłam rękę z zamiarem otworzenia drzwi,kiedy doznałam
silnego ucisku na moim nadgarstku. Odwróciłam się,a przede mną
stał wyraźnie poirytowany Dawid.
-Wyjdziesz
jak Ci na to pozwolę. -warknął.
-Nie
jestem twoją własnością i mam prawo wyjść kiedy chcę.
-starałam się zachować spokój.
Ucisk
na moim nadgarstku stawał się co raz mocniejszy,na co jęknęłam z
bólu.
-Puść
mnie! -krzyknęłam.
Jednak
ten nawet nie drgnął.
-Myślałaś
że samo towarzyszenie mi na imprezach wystarczy?Zachowujesz się tak
jakbyś nie wiedziała na czym polega życie. Płacę Ci i masz robić
to co Ci każę,suko. -podniósł głos,przez co parę osób zaczęło
się przyglądać całej sytuacji.
-Nie
przelecisz mnie,nie licz na to. -zaczęłam śmiać mu się w twarz.
-Jeszcze
się przekonamy. -rozluźnił uścisk i zaczął odchodzić.
-Nie
bądź śmieszny. Nie boję się Ciebie,a w każdej chwili mogę
odejść. -krzyczałam za nim.
Zaprzeczałam
sama sobie. Cholernie się go bałam,ale nie chciałam dać tego po
sobie poznać.
Chyba
go tym sprowokowałam,bo zaczął się wracać.
-Biedna
mała księżniczka myślała że będzie miała tak łatwo w życiu.
-naśmiewał się ze mnie.
-Jeszcze
będziesz mnie prosiła żebym się z tobą przespał. -Przysunął
mnie do ściany i zaczął napierać na mnie ciężarem swojego ciała,tak żebym
nie miała możliwości ucieczki.
-Myślałam
że mamy umowę. -nic nie rozumiałam.
-Umowy
srowy. Płacę Ci tyle że jesteś mi coś więcej winna. -na jego
twarzy wymalował się chamski uśmiech.
-Nie
pozwolę się tak traktować. -zaczęłam się wyrywać aby odejść.
-Odejdziesz
kiedy Ci na to pozwolę. -podniósł rękę z zamiarem uderzenia
mnie.
W
tamtej pożałowałam że go sprowokowałam.Spuściłam wzrok,myśląc o ciosie
który zaraz dostanę. Ku mojemu zdziwieniu,nie zaznałam żadnego
bólu.Usłyszałam głośny trzask,jakby łamanego drewna.Podniosłam oczy i ujrzałam Jasia szarpiącego Dawida. Szarpali się przewracając każdą napotkaną rzecz.
Wiedziałam że Dawid nawet jak wygra,to mi nie da tego za wygraną.Byłam bezsilna. Roztrzęsiona przyglądałam się całej sytuacji.
Nie wiedziałam co mam robić. Uciekać?Nie,nie mogę.
~~~~~~~~~~
Bardzo was przepraszam że przed tyle czasu nie dodawałam tego rozdziału.Miałam dodawać regularnie,ale coś mi nie wychodzi..
Mam teraz strasznie mało wolnego czasu,piszę za niedługo egzaminy i chcę się do nich jak najlepiej przygotować.
Komentujcie co o tym myślicie i czy wam się podoba!:)